„Fale” są fascynujące, często błyskotliwe, ale też zdumiewająco frustrujące

„Fale” są fascynujące, często błyskotliwe, ale też zdumiewająco frustrujące

Treya Edwarda Shultsa Fale (który właśnie miał swój debiut na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Toronto) jest zarówno fascynujący, jak i frustrujący (i często genialny). To jest film, który ma tak mocny pierwszy akt, ale potem drapie głowy drugiego, który sprawił, że nie lubiłem tego, co oglądałem przede mną, a potem prawie nieoczekiwany trzeci akt, który ostatecznie wygrał mnie z powrotem. Fale już zaczyna czuć, że zostanie ukoronowany najbardziej polaryzacyjnym filmem roku 2019.

Mniej więcej w połowie pierwszego aktu Fale , w mojej głowie pojawił się już mój głupi tweet z reakcją: coś w stylu: Przesuń się, Wizja Quest , w mieście jest nowy film o zapasach w szkole średniej. Z perspektywy czasu wydaje się szalone, że pierwszy akt Fale to dość prosta i dość interesująca historia o gwiazdorskim zapaśniku z liceum z Florydy, Tylerze (Kelvin Harrison Jr.), który ma nadchodzące Wielkie Spotkanie, ale także dość szorstkiej kontuzji barku, o której mówiono, że nie poprawi się. Ale to The Big Meet, więc Tyler postanawia grać przez ból, starając się nie zawieść swojego apodyktycznego, intensywnego, ale kochającego ojca (Sterling K. Brown). Tak, jest trochę Wizja Quest tutaj, ale zamiast lekkomyślnie schudnąć, Tyler lekkomyślnie łyka tabletki przeciwbólowe, aby po prostu przetrwać sezon.

Fale potem idzie w dość frustrującym kierunku. Tak, nadużywam słowa frustrujące, ale nie ma lepszego sposobu, aby to opisać. Po tym pierwszym akcie, w którym byłem. Byłem gotowy na tę przejażdżkę. Byłem uzależniony. Ale zarówno Tyler, jak i sam film są dość niechlujni. Tylerowi przytrafia się seria złych wydarzeń, których kulminacją jest akt (nie zepsuję tego tutaj), który wydarza się tak szybko – i tak bezczelnie nie pasujący do tego momentu – że szczerze mówiąc, w połowie spodziewałem się, że karta tytułowa Pojawił się na ekranie napis: Prezentowany przez SADD, pijesz, przegrywasz i dopiero wtedy uświadamiasz sobie, że przez cały ten czas oglądałem przerażony, prosty film. Wszystko do że Ta chwila została tak drobiazgowo zaplanowana, że ​​poczułam się trochę zdradzona.

Po złym wydarzeniu nie chodzi o to, że film wyciąga spod widza dywanik, ile o nowy, lepszy dywanik na jego miejsce. Film następnie całkowicie odwraca uwagę od nowej głównej bohaterki – siostry Tylera, Emily (Taylor Russell) – ponieważ musi podnieść swoje życie i żyć z konsekwencjami czegoś, czego nawet nie zrobiła. W końcu Emily zaczyna spędzać coraz więcej czasu z Lukiem – Lucasem Hedgesem w pełnym chichotu; rozdawanie lizaków i opowiadanie dowcipów – i nie mogę się zdecydować, czy naprawdę lubię Luke’a, czy też ten chichot jest tylko antidotum na to, co widzieliśmy wcześniej w filmie.

Tak, tak, w końcu ten film mnie dopadł. Pod koniec byłem bełkotliwym idiotą, ale tylko dlatego, że film skręca w ostatni wątek umierającego rodzica i, szczerze mówiąc, nadal nie radzę sobie z nimi zbyt dobrze. Dziwnie jest wyjść z filmu tak emocjonalnie i nadal czuć, nie wiem… sfrustrowany. (Znowu jest.)

Cześć, agencie fbi mnie obserwuje

Wyglądać, Fale pokazuje genialny film. Pięknie się na to patrzy. Praca kamery jest intensywna – na granicy również momentami intensywny – ale doceniam to, co tu robiono. Znowu to fascynujący film. Nie przestałem o tym myśleć, odkąd go zobaczyłem, a w świecie coraz większej liczby jednorazowych nośników staje się to rzadką cnotą. Chciałbym móc usiąść z Fale na kilka tygodni przed napisaniem o tym, ponieważ podejrzewam, że za kilka miesięcy spojrzę wstecz na to, co właśnie napisałem i będę miał do tego zupełnie inne odczucie. Ale, niestety, nie zostałem wysłany do Toronto, żeby siedzieć na doku z moimi uczuciami przez dwa miesiące, zanim zacznę pracować. Ale w tej chwili wydaje się, że całe kadrowanie zostało ustawione na coś wyjątkowego, ale ma wyraźną wadę w samym środku – tę wielką rażącą kulę na nieskazitelnym płótnie. Ale w końcu nadal jestem zafascynowany, dlaczego tam jest ten glob.

Możesz skontaktować się z Mikem Ryanem bezpośrednio na Twitterze.